Solina 2018

DSC 0371

S O L I N A

7 sierpnia 2018 roku, godz.8,00 pod „Pawilonem” byłego Oddziału Celnego w Przemyślu zbiera się „stara” i można powiedzieć „stała” ekipa. Tym razem kierunek Solina, po drodze Sobień – punkt widokowy w ruinach zamczyska. Pogoda jak na zamówienie: jasnoniebieskie niebo gdzieniegdzie upstrzone małymi kłębkami białych obłoczków, słonecznie i bezwietrznie z temperaturą około 20 stopni mimo wczesnej pory. Zajeżdża zgrabny bus i jak się okaże w trakcie całej drogi z bardzo sympatycznym kierowcą. Ruszamy po naszych przyjaciół z Rzeszowa i Barwinka. Zabieramy ich spod karczmy „Semafor” nieopodal stacji kolejki wąskotorowej w Bachórzu. Adamowi i Ewie towarzyszy najsympatyczniejszy i najdzielniejszy uczestnik wycieczki ich wnuczka Majka. W tak upalny dzień dopiero można docenić klimatyzację działającą w pojeździe bez niej przyjemność łatwo by zamieniła się w koszmar. Po drodze podziwiamy uroki Pogórza Przemyskiego i Gór Sanocko - Turczańskich.

 

Wysiadamy na parkingu pod zalesionym wzgórzem. Czeka nas bardzo strome, całe szczęście dość krótkie, podejście na szczyt. Wspinamy się po drewnianych schodach, a nasz wysiłek wieńczy zachwycająca panorama na dolinę Sanu. Po pamiątkowych fotkach schodzimy do stojącego w cieniu drzew busa i ruszamy dalej przez Lesko, Uherce Mineralne i Bóbrkę. Podjazd od tej strony ma tę zaletę, że można podziwiać zaporę w całym jej majestacie jako dzieło rąk ludzkich, jako budowlę, ponieważ z przeciwnej strony większość skrywa woda. Pniemy się w górę i wreszcie stajemy na parkingu, gdzie opłaty parkingowe są tak wielkie jak sama tama. Cóż, w promieniu kilkuset metrów nie spotkamy nic tańszego o czym właściciele dobrze wiedzą. Uliczką pełną kramów i punktów z gastronomią idziemy w „strudze ludzkiej” na przeciwległą stronę zapory, gdzie położone są przystanie ze stateczkami wycieczkowymi i całym sprzętem pływającym. Zanim ostatni z uczestników zejdą na przystań, część z trzymającą kasę panią Jadzią już stoją w wielkiej kolejce po bilety. Rozsiadamy się w międzyczasie przy stolikach tuż przy brzegu zalewu, a Adam z odsłoniętym torsem gladiatora trzyma nam kolejkę do wejścia na statek. Kto pierwszy ten zajmie miejsce na pokładzie widokowym i tak też się staje, bo grupa wchodzi przed innymi. Płyniemy. Na wodach zalewu tłok : żaglówki, kajaki, łodzie wszelkiej maści, wodne rowery i inny sprzęt pływający. Woda szmaragdowa, delikatny wietrzyk przyjemnie chłodzi rozgrzane ciała. Kapitan zapoznaje uczestników rejsu z historią powstania największego sztucznego jeziora w Polsce o powierzchni blisko 22 km kwadratowych. W tle puszczana jest muzyka z największymi przebojami związanymi z Bieszczadami, a wśród nich kultowe „Zielone wzgórza nad Soliną”. Dobijamy do przystani w Polańczyku, część ludzi wysiada, a część wsiada. Odbijamy i kierujemy się w stronę Półwyspu Jawor, gdzie mieści się słynny onegdaj wojskowy dom wczasowy o tej samej nazwie. Stateczek robi krąg i wracamy na przystań w Solinie. Koniec rejsu. Ustalamy godzinę spotkania przy busie na parkingu i wracamy „luzem”. Grupa zdyscyplinowana, gdyż prawie jednocześnie schodzimy się przy pojeździe. Wysmagani solińskim wiatrem i z nową opalenizną wsiadamy do busa.

Wracamy tą samą trasą. Wreszcie „Semafor” i wolne stoliki obok siebie. Nie ma nic wspanialszego w gorący dzień jak łyk zimnego piwa. Jest czas też na przekąskę, a i rozmowy o dalszych wyjazdach.

Więcej nie piszę, bo Ci co byli to wiedzą jak było, a ci co nie byli niech żałują.

Zatem zapraszamy. Do następnego spotkania na szlaku!    

 

Piotr Bielecki

 

Zdjęcia z wyprawy autorstwa kol. Piotra w zakładce "Galeria - ważne wydarzenia - Solina 2018

 

s.t.

Please publish modules in offcanvas position.